Moja przygoda z pracą w drewnie rozpoczęła się wiele lat temu podczas mojego 10 letniego pobytu w USA. Zaczynałem przy budowie pływających pomostów dla łodzi, potem przy naprawie i konserwacji dużych jachtów drewnianych, a następnie przy remontach, budowie domów i tarasów. W tamtejszym budownictwie dominuje technologia szkieletu drewnianego i prawie przy każdym domu jest jakiś taras drewniany.

Ze wszystkich tych różnych zajęć najbardziej lubiłem budowę tarasów drewnianych, co raczej można podciągnąć pod ciesielstwo niż stolarstwo. Już wtedy zafascynowany programami telewizyjnymi na temat stolarstwa takimi jak „New Yankee Workshop”, „The Woodwright’s Shop” marzyłem, aby kiedyś zająć się stolarstwem.

Jedno zdjęcie krzesła i jego twórcy zafascynowało mnie do tego stopnia,
że zdefiniowało kierunek moich zainteresowań.

Twórcą był Sam Maloof a krzesło to słynne „Low-back”. Sam Maloof stał się moim największym idolem i inspiracją nie tylko w stolarstwie, wzornictwie, ale też w postawie życiowej. W jednym ze swoich wywiadów w wieku 80 lat zapytany o przejściu na emeryturę odpowiedział, że „…ludzie czekają na emeryturę, aby zająć się tym, co lubią i według tej definicji on jest już na emeryturze od 30 roku życia…”.

Kręte i wyboiste ścieżki mojego życia doprowadziły mnie do momentu, gdzie czas zamienić myślenie w działanie i pójść śladami Sama Maloofa, zająć się tym, co mnie fascynuje i sprawia ogromna przyjemność i przejść na „emeryturę” w wieku 53 lat.

Zapraszam do realizacji wspólnych projektów